Osiem miesięcy temu napisałem…
Zacząłem grać w siatkówkę. Większość w moim wieku ma już karierę za sobą, albo zmierza do jej końca. A ja gram dla odstresowania.
Spędziłem właśnie prawie 90 minut z chatem gpt. On sie uczy i ja sie uczę. Może wyniknie z tego całkiem interesująca współpraca. Kto wie.
Terapii ciąg dalszy. Zacząłem pisać używając papieru i pióra. Mianowicie zacząłem spisywać swoje sny, o ile zapamiętam co się przyśniło. Nie za każdym razem też pamietam o tym, żeby pisać.
Ominąłem poza tym wiele zaplanowanych sesji. Może nawet zbyt wiele. Dzisiaj jednak usiadłem pomimo, a może właśnie z powodu wieczornej dramy. Z powodu czwartych urodzin, przebodźcowania, przemęczenia i natłoku wszystkiego. Bo czuję się trochę przytłoczony tym co się dzieje, presją w pracy i trochę w domu. Trochę wszystkim. Nie było treningu w tym tygodniu, jako że szkoła jest zamknięta, więc nie było gdzie odreagować. Poniekąd jednak trening z poprzedniego tygodnia przyniósł mi radość. Do dzisiaj odczuwam ból w biodrze.
Najcięższy chyba był jednak koniec stycznia. Aż dziwne, że dopiero teraz o tym wspominam. Cztery tygodnie później. Musieliśmy powiedzieć 30% personelu, że to koniec. Byłem przy większości. Nie było to przyjemne. To dało mi od myślenia. Zacząłem się zastanawiać nad tym, co jeszcze mogłem zrobić, żeby niektóre osoby z tej listy mogły zostać z nami. Czego nie zrobiłem, co mogłem zrobić lepiej. Czego mi zabrakło. Doprowadziło mnie to do szukania kolejnej ścieżki rozwoju. Mam zamiar zrobi dyplom „Management and Lidership” wspierany przez CMI. Jeśli będę w stanie wspierać ludzików bardziej i będę wiedział więcej jak to wszystko działa, to może nie będzie tak trudno. Koszt całego dyplomu to mniej niż moja wyplata. Jedno czego się obawiam, to to, że całość trwa około roku. A jak znam siebie, to może mi być ciężko wytrwać. Chociaż nie jestem już takim samym człowiekiem jakim byłem 10-12 lat temu. Jest mi chyba trochę łatwiej być konsekwentnym w tym co robię. Poniekąd muszę być jako tata i jako przełożony.
To wszytko sprowadza się jednak do innej rzeczy. Mam wrażenie, że tak bardzo skupiłem się na sobie w ciagu ostatniego roku, że ucieka mi rodzina. Tak bardzo skupiłem sie na naprawie mojej zepsutej głowy, że ucieka mi coś ważnego. Nie wiem do końca jak to opisać. Mam wrażenie, że na rzecz odzyskiwania samego siebie tracę coś ważniejszego. Coś innego się wali. I może nie jest tak do końca, ale dzisiejszy dzień, ostatnie tygodnie nie są zachwycające.
Miłość Mojego Życia zawsze wie co komu dać w prezencie. Jak to będzie pasowało do kogoś. Na święta teść dostał mały kieszonkowy terminarz i fancy szmancy długopis, bo „zawsze zapisuje sobie godziny pracy”. Mózg wybuchnięty. Niby to wiedziałem, niby to widziałem, ale nigdy w życiu bym nie połączył tego z prezentem. Ona wie takie rzeczy. Ona umie w takie rzeczy. A ja? Ja nawet nie wiem co Jej dać w prezencie.
Punkt siódmy
Sztuka jest ważna
