A chodzi mianowicie o to, żeby, kiedy przychodzi środowy i sobotni wieczór, usiąść i napisać notatkę. Albo artykuł, albo coś, choćby nawet i jedno zdanie.

Wyrobić w sobie nawyk pisania jak kiedyś (znowu „kiedyś”).

Każdy trener powie, że najważniejsza jest systematyczność ćwiczeń, nawet kiedy się nie chce. 

A się nie chce. 

I tu się pojawia magiczna zasada pięciu sekund (The 5 second rule – Mel Robins).

Pięć…

Cztery…

Trzy…

Dwa…

Jeden…

Piszemy. 

Proste do zapamiętania. Prosta zasada działania. 

Tylko tyle i nic więcej. 5,4,3,2,1… Pisz! I tu już nie jest łatwo. Najważniejsze to zacząć.

Punk szósty

Rakiety są ważne