Zamiar zamiarem, ale napisanie kolejnego tekstu nie przychodzi łatwo. Zgubiłem myśl przewodnią, która krążyła mi gdzieś po głowie, a której nigdzie nie zapisałem jak kiedyś.
Nic to, złapię się kolejnej. Ta przyszła w momencie rozpoczęcia tego.
„Jak kiedyś”.
Fraza, będąca domeną osób starszych ode mnie, a w których grono, jak widzę, zaczynam wstępować.
Kiedyś trawa była bardziej zielona, a niebo bardziej niebieskie. Stek bzdur. Po prostu „kiedyś” było inaczej.
Inna ludzka mentalność. Inne podejście do wszystkiego; do technologii, do wychowania dzieci, do żywienia, do… itp itd
Kiedyś byliśmy młodsi, mieliśmy mniej na głowie, mniej problemów (swoich i cudzych). Było nam łatwiej.
Trzymamy się kurczowo przeszłości zamiast ruszyć dalej. Rozpamiętujemy to co było.
„Kiedyś” ktoś powiedział (a ja o tym pisałem), że życie jest jak jazda samochodem. Daleko się nie zajedzie patrząc tylko we wsteczne lusterka. O ileż bardziej to rozumiem od kiedy mam prawo jazdy i prowadzę. Tak się nie da.
A jednak życie nie do końca jest jak jazda samochodem. W tym miejscu znowu coś mi uciekło.
Nie jestem jedyny.
„Zabiegani w tym tłumie nie jesteśmy wcale sami” – napisałem „kiedyś”.
„W pogoni za kasą przecież biegniesz razem z nami” – kontynuowałem.
Oj biegnę. A na dodatek bardzo się w tym zatracam. Uciekła mi gdzieś myśl przewodnia życia i straciłem rozeznanie pomiędzy tym co ważne i tym co błahe.
Czuję się jak w leśnej kotlinie. W każdą stronę pod górkę, wszędzie drzewa zasłaniające widok, a na dodatek zaczyna się chmurzyć.
Czas byłby najwyższy postawić grubą kreskę pod tym co „kiedyś”. Zarchiwizować przeszłość i zacząć jeszcze raz. Ruszyć pod górkę, w którąkolwiek ze stron.
Punkt pierwszy.
Krokodyl jest ważny.

